Jan Kazimierz Wilczyński pozostawił potomnym niezwykły dar – „Album Wileńskie”, wydany nakładem własnych sił i środków. Wydawca zaprosił do współpracy najwybitniejszych rysowników wileńskich tego czasu, a obrazy miasta przeniósł na kamienie litograficzne u najlepszych mistrzów tej sztuki z Paryża i Londynu. To było nie tylko przedsięwzięcie niezwykle i śmiałe, ale też wykonane, jak sam pisał, ku pokrzepieniu serc. Poświęcił mu życie i zainwestował cały majątek. Wilno i pamiątki przeszłości rodzinnego kraju były jego wielką miłością. Opowiem o tym niezwykłym romantyku i jego ukochanym mieście. (zdjęcia archiwalne: https://lt.wikipedia.org/wiki/Jonas_Kazimieras_Vilčinskis)

          Olesko, Podhorce, Złoczów, Podkamień, Źółkiew, Biały Kamień to zaledwie kilka przykładów z licznej grupy małych kresowych miasteczek okalających pierścieniem Lwów. Niewielkich pod względem liczby ludności i powierzchni, ale za to wielkich zdarzeniami, których w przeciągu minionych wieków stały się areną. Zachowało się w nich wiele pamiątek, jak w Olesku z zamkiem, w którym urodził się przyszły król Polski – Jan III Sobieski. Nie przypadkowo więc miejsca te stały się częścią tak zwanego Złotego Pierścienia okalającego lwi gród. (zdjęcia archiwalne: https://pl.wikipedia.org/wiki/Karol_Auer; https://uk.wikipedia.org/wiki/Зо́лочів)(zdjęcie wyróżniające: portal na zamku, widok współczesny)

          Miasto leży nad dwiema kapryśnymi Bystrzycami: Nadwórniańską i Sołotwińską. Dziś próżno szukać jego starej nazwy na współczesnych mapach ukraińskich. Na nich widnieje Iwano-Frankiwsk. Skąd wzięły się obie nazwy? A przecież była jeszcze jedna, nieoficjalna – miasto „Rewery”. Kto je założył i dlaczego nazwał je od imienia Stanisława? Co pozostało po dawnych mieszkańcach tego secesyjnego, galicyjskiego miasta? (zdjęcia archiwalne: https://uk.wikipedia.org/wiki/ Івано-Франківськ_(станція);https://uk.wikipedia.org/wiki/Іва́но-Франкі́вськ)

          Włosi określają podobne miasta mianem – città ideale. Takim jest Zamość i właśnie Żółkiew, wzniesiona przez hetmana wielkiego koronnego, Stanisława Żółkiewskiego. To od jego nazwiska dawna niewielka osada Winniki przyjęła nazwę, którą szczyci się do dzisiejszego dnia. Ile tam pozostało minionej świetności! A trzeba dodać, że jeszcze w okresie międzywojennym Żółkiew ze swoimi zabytkami i pamięcią o przeszłości, zajmowała trzecie miejsce w kraju, po Krakowie i Częstochowie, pod względem znaczenia historycznego i patriotycznego. Co pozostało z tej świetności i dlaczego wielki hetman był tak znaczącą postacią w dziejach Polski? O tym jest ta opowieść. zdjęcie archiwalne: (https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Cecorą_(1620))

          Jest we Lwowie miejsce bardzo szczególne – pod Cytadelą, na zboczu Góry Wrotnowskiego! Ukryty wśród zieleni, stoi stary dom. Choć dzisiaj przebudowany i niedostępny dla zwykłego wędrowca, szczyci się bogatą historią spotkań literackich z końca XIX i pierwszej dekady XX stulecia. W nim spędziła dzieciństwo i mieszkała w życiu dorosłym młodopolska poetka – Maryla Wolska, de domo Młodnicka, i jej dzieci. Drugim magicznym domem Wolskiej była letnia willa zwana Storożką w Beskidzie Skolskim. Będzie to opowieść o tych dwóch niezwykłych miejscach, o bohemie literackiej nadpeltwiańskiego grodu, o wielkich miłościach i pięknej przyrodzie. (zdjęcie archiwalne: https://en.wikipedia.org/wiki/Maryla_Wolska)

          Są jeszcze dzikie góry w Europie, w których można spotkać misia wyjadającego miód z barci, wędrować kilometrami, nie spotykając człowieka, znaleźć grażdy i worynie takie, jakie opisywał Stanisław Vincenz, nie wspominając o fantastycznych widokach, rwących górskich rzekach wijących się pomiędzy skałami, ponad dwutysięcznymi szczytami… Zachęcający widok? Dodam jeszcze jeden. Szczyty nieco bardziej szerokie, rozłożyste do jednej trzeciej wysokości pokryte lasami, które zazdrośnie kryją przedsmak widoków, wyżej, gdy kończy się pas drzew, wyłaniają się całe połacie porośnięte kosówką zwaną tam żerepem, a potem skały – olbrzymie, chropowate gołoborza gorganu… A więc, ruszajmy w ukraińskie góry! (zdjęcie archiwalne: https://uk.wikipedia.org/wiki/Яре́мче)

          Wszyscy znamy historię bohaterskiej obrony Lwowa z lat 1918-1919. Wielu odwiedziło ich groby na lwowskim Campo Santo. Ci bardziej zainteresowani historią zapewne słyszeli bądź czytali o bohaterskiej obronie tym razem Grodna we wrześniu 1939 roku przez młodych ludzi nazywanych Orlętami Grodzieńskimi. To oni ginęli na Psiej Górce, na rogatce Skidelskiej, koło kościoła Bernardynów. A czy ktoś słyszał o Orlętach Rakowskich? Co się wydarzyło w tym nadgranicznym miasteczku? Historia ziem kresowych kryje jeszcze niejedną tajemnicę. Odsłońmy jej zapomniane i tak ważne karty! (zdjęcie archiwalne: https://pl.wikipedia.org/wiki/Obrona_Grodna)

          Jego krótkie życie skończyło się w styczniu 1919 roku w Wilnie, kiedy bronił nadwilejskiego grodu w szeregach Samoobrony Wileńskiej. Pozostał na cmentarzu na Rossie, ale miasto nie zapomniało o nim, upamiętniło go jako żołnierza i artystę. Był architektem i rzeźbiarzem, który ukochał sztukę i jej oddał swój talent. Najwięcej mówią o nim jego dzieła: wileński symbol-pomnik na Górze Trzykrzyskiej, modernistyczna kaplica Matki Bożej w Szydłowie na Żmudzi oraz istniejąca jedynie na rysunkach i planach trójnawowa bazylika Najświętszego Serca Pana Jezusa na Pohulance. (zdjęcie archiwalne: https://pl.wikipedia.org/wiki/Antoni_Wiwulski)

            Jest nazywane Białoruską Częstochową. Dlaczego? Historia kultu Maryjnego sięga tam początków XVI stulecia, kiedy król Polski i wielki książę litewski Aleksander Jagiellończyk sprowadził do Budsławia bernardynów. Po dzień dzisiejszy znajduje się tam cudowny wizerunek Matki Bożej. Niegdyś był w posiadaniu wojewody mińskiego, Jana Paca, który zabierał go zawsze ze sobą, ilekroć wyjeżdżał z domu. Obraz pojawił się w kościele w 1613 roku, ale jak się tam znalazł? Umieszczony w drewnianej świątyni od samego początku był czczony przez prostych ludzi, wkrótce wsławił się licznymi cudami i łaskami. Ale to nie jedyna cenna pamiątka w tej świątyni. Jest to miejsce […]

          Czy my dzisiaj jesteśmy na tyle „zaprzyjaźnieni” z historią, że możemy określić znajomość z nią „na ty”? Chyba nie do końca. Szczególnie jeśli chodzi o historyczne postacie powiązane z dawnymi Kresami Rzeczypospolitej. Mało kto wie, kim była Krystyna Krahelska. Nie wszyscy kojarzą waleczny żywot Emilii Plater, a już na pewno postaci Franciszka Malewskiego czy nawet Tadeusza Reytana pozostają w cieniu tych bardziej rozpoznanych. Przywróćmy ich działalność i często jakże barwne życiorysy współczesnej świadomości. (zdjęcie archiwalne: https://pl.wikipedia.org/wiki/Franciszek_Malewski)